Odchudzanie w grupie

Odchudzanie w grupie to światowy trend popularny szczególnie w krajach anglosaskich. W Stanach Zjednoczonych i na wyspach brytyjskich rozpowszechnione są dwa programy, które pomagają ich członkom chudnąć już od ponad 50 lat. Zarówno Weight Wathers, jak i Slimming World obejmuje cotygodniowe spotkania dietetyczno-motywacyjne i specjalny system dobierania elementów diety. Produkty spożywcze podzielone są na grupy, z których można wybierać określone ilości składników. Dzięki takim restrykcjom trudno jest żywić się słodyczami i daniami typu fast-food, choć żadna z diet ich kategorycznie nie zabrania.

W Polsce spotkania grup osób odchudzających się opierają się na indywidualnych programach stworzonych przez dietetyków, psychologów lub coachów. Jednak ich popularność nie jest zbyt duża. W naszym kraju grupowe spotkania nie są niestety powszechne, nasi rodacy są bardziej zamknięci w sobie i trudno im się dzielić swoimi problemami z innymi. Czas to zmienić, bo badania pokazują, że osoby uczestniczące w spotkaniach grupowego odchudzania tracą więcej kilogramów i dłużej utrzymują niższą wagę niż osoby korzystające z indywidualnych porad dietetyka.

Mam dla osób odchudzających się dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra jest taka, że to nie Wy jesteście winni swojej otyłości, czy nadwagi. Winna jest cywilizacja, przemysł spożywczy, wychowanie. Ale jest też zła wiadomość: Wy musicie z tą otyłością, czy nadwagą walczyć, nikt nie zrobi tego za Was. A walczyć musicie wiedzą, silną wolą i asertywnością. Te cechy można wykształcić i wyćwiczyć. Dobrym miejscem na takie ćwiczenia jest grupa motywacyjna dla osób z nadwagą i otyłością.

Przyjrzyjmy się winowajcom. Nasi przodkowie dużo i ciężko pracowali aby przeżyć. Dlatego musieli sporo jeść, aby pokryć zapotrzebowanie energetyczne organizmu. Jedzenia było niewiele, trudno było je zdobyć, było ciężej strawne bo składało się z nieoczyszczonych ziaren zbóż, warzyw i niewielkiej ilości mięsa. Owoców, a co dopiero słodyczy było mało. Teraz topimy się w nadmiarze tanich i pysznych produktów spożywczych: tłustych, słonych i słodkich. Reklamy przekonują nas, że dzięki jedzeniu ich będziemy szczęśliwi. Niestety trochę mają rację, bo ludzki organizm przez ewolucję przyzwyczajony do ciężkiej pracy i niedoboru pożywienia preferuje smaki słodki i słony, lubi zjeść tłusto i zgromadzić zapas na trudniejsze czasy. Więc gromadzimy te zapasy i nie mamy sposobu ich spożytkować, bo za mało się ruszamy.

Nie potrafimy radzić sobie ze stresem, który atakuje nas ze wszystkich stron. Jedyne chwile przyjemności, to chwile poświęcone na posiłki, zajadamy więc stres. Czasem nawet nieświadomie, bo jemy w biegu myśląc o tysiącu innych rzeczy. Nawet nie zauważymy kiedy minął posiłek i zamiast delektować się smakiem gnamy dalej narażając się na problemy ze strony układu pokarmowego i otyłość.

Nasi rodzice byli wychowani w ciężkich czasach, kiedy nic nie było. Szacunek do jedzenia przekazali kolejnemu pokoleniu. To on nie pozwala nam wyrzucać jedzenia, trzeba zjeść wszystko, mimo że jesteśmy już najedzeni. Ale tego jedzenia jest za dużo i ten nadmiar nam szkodzi. Jeżeli nie zaplanujemy starannie zakupów i codziennych posiłków to albo będziemy musieli zjeść więcej, niż chcemy, albo jedzenie wyrzucić.

Cykliczność spotkań grupowego odchudzania i wsparcie osób z podobnymi problemami nie gwarantuje sukcesu, ale praca nad sobą i uświadomienie sobie niebezpieczeństw, na które narażona jest nasza sylwetka i nasza psychika pomoże wielu z Was. Bo tak jak wspomniałam wcześniej, nikt za Was nie schudnie. Na spotkaniach będziemy trenować umiejętność planowania zdrowych posiłków, doboru składników, a nawet przyrządzania ich tak, aby służyły zdrowiu. Nauczymy się asertywnego odmawiania osobom, które namawiają nas do zjedzenia czegoś, na co nie mamy ochoty, redukcji stresu i radzenia sobie z negatywnymi emocjami.

Zapraszam więc wszystkich tych, którzy próbowali już wielu diet, ale nie potrafili w nich wytrwać, a także tych, którzy nigdy na diecie nie byli. Bo zdrowie jest najważniejsze, a wygląd też przecież istotny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *